Początkowo umówiliśmy się z Hanią na zdjęciach w okolicach torów kolejowych. Chcieliśmy skupić się na zdjęciach w miejscach zaniedbanych i zniszczonych. Trafiliśmy jednak na zachód słońca, więc zmieniliśmy pomysł. Wybraliśmy się nad Wisłę, gdzie zaczęliśmy robić zdjęcia. Dużo czasu nie mieliśmy z racji tego, że słońce szybko chyliło się ku zachodowi. Całe szczęście pracowało nam się z Hanią bardzo dobrze i po 30 minutach mieliśmy zrobione kilka bardzo fajnych zdjeć.
Oczepiny. Czy da się je polubić?
Jako fotograf ślubny naprawdę często słyszę od młodych par zdania: „My nie lubimy...







