Na sesję narzeczeńską z Weroniką i Arturem wybrałem się pociągiem do Torunia. Podróż była dla mnie tym bardziej wyjątkowa, że pierwszy raz miałem okazję zawitać do stolicy województwa Kujawsko-Pomorskiego. Z dworca ruszyliśmy w ustalone wcześniej miejsce, które udało się znaleźć dzięki mapom Google. Na zdjęciach, które były w internecie, las i jeziora wyglądały przepięknie, jednak to co zastaliśmy na miejscu, przeszło nasze najśmielsze oczekiwania. Miejsce było po prostu przepiękne. Las, jeziora, rzeczki, powalone kłody, mostek… a to wszystko w jednym miejscu.
Z racji, że dla Weroniki i Artura była to pierwsza sesja zdjęciowa w życiu, postawiłem raczej na oswojenie się z aparatem i moją osobą. Zawsze podkreślam, że najważniejszym zadaniem sesji narzeczeńskiej jest poznanie siebie nawzajem i pozbycie się stresu, który w dniu ślubu zdecydowanie nie jest wskazany. Spędziliśmy na zdjęciach około dwóch godzin i już pod koniec sesji śmiało można było stwierdzić, że stres zniknął, a przyszła para młoda czuje się przed obiektywem dużo pewniej niż na początku (zdecydowanie było to widać to na zdjęciach). Jestem w 100% pewny, że w dniu ślubu Weronika i Artur nie będą stresować się moją obecnością, dzięki czemu powstaną przepiękne zdjęcia z tego wyjątkowego dnia.
Wyjazd do Torunia, jak i zdjęcia, oceniam na duży plus. Jestem zadowolony z efektów, które udało nam się osiągnąć.













