Julię i Mateusza mieliście okazję poznać podczas jednego z ostatnich wpisów, w którym wspominałem ich sesję narzeczeńską zrealizowaną na terenie Pałacu w Wilanowie.
Dziś przyszedł czas, żeby krótko napisać o sesji małżeńskiej, która była wyjątkowa. Zastanawiacie się pewnie, co wyróżniało ją spośród innych sesji. Już pędzę z wyjaśnieniem.
Większość młodych par niestety boi się podjąć ryzyko i stawia na klasyczne, i standardowe miejscówki. Nie jest łatwo przekonać młodych, że czasami warto wyjść poza schemat i zrobić zdjęcia w innym miejscu niż wszyscy.
Julii i Mateusza nie musiałem do tego przekonywać. Sami zaproponowali, żeby zrobić zdjęcia w miejscach dla nich wyjątkowych – w miejscach, z którymi mają związane wspomnienia. I tak, oprócz zdjęć na toruńskiej starówce, robiliśmy zdjęcia między innymi na dworcu, w pociągu i w McDonald’s.
Jestem bardzo zadowolony z tych zdjęć. W końcu można było wyjść troszkę poza schemat.
Pierwszy raz w życiu wykonałem także podczas sesji ślubnej panoramę. Młodym bardzo zależało na zdjęciu z miastem w tle. I takie właśnie zdjęcie zrobiłem. Przyznam, że chyba na stałe zagoszczą u mnie pojedyncze zdjęcia panoramiczne, bo wygląda to naprawdę ciekawie.














