W tym roku pierwszy reportaż ślubny przyszło mi wykonać dość szybko, bo już w lutym. Na ślub Giulii i Szymona wybrałem się do Rzeszowa.
Na początek wykonałem kilka ujęć w rodzinnym domu pana młodego, gdzie była bardzo wesoła i przyjazna atmosfera. Zdjęcia poszły naprawdę sprawnie.
Następnie, razem z kamerzystą, udaliśmy się do hotelu do pani młodej. Chwilę po przyjeździe skupiliśmy się na uwiecznieniu detali ślubnych (biżuteria, buty, perfumy suknia). Później przyszedł czas na zdjęcia z przygotowań, first look i błogosławieństwo. Wszystko poszło bezproblemowo i na wesoło.
Kościół, w którym miał odbyć się ślub, znajdował się zaledwie 3 minuty od hotelu, więc podróż nie była długa. Na ślub jechałem z kilkoma pomysłami na fajne i niepowtarzalne kadry. Przyznam, że większość z nich udało się wykonać i jestem z tych ujęć bardzo zadowolony.
Z racji, że było dość zimno życzenia miały miejsce na sali weselnej, tuż po pierwszym toaście.
No i w końcu przyszedł czas na pierwszy taniec. Bardzo czekałem na ten moment, gdyż Giulia i Szymon są świetnymi tancerzami. Liczyłem więc, że będę miał okazję wykonać dużo ładnych zdjęć… i się nie zawiodłem. Taniec był dość szybki i dynamiczny. Co dla mnie najważniejsze, para młoda wykonała go z uśmiechem.
Ogólnie całe wesele było świetne! Dawno nie widziałem na jednej imprezie tak dużo dobrze tańczących par.
Warto też podkreślić, że nie była to standardowa sala weselna. Parkiet znajdował się pośrodku restauracji i dodatkowo otoczony był kwiatami i roślinami – wyglądało to ciekawie.
Jak ocenię moje pierwsze wesele w 2025 roku pod względem fotograficznym? Bardzo dobrze. Udało mi się zrealizować plan w 100%, a co najważniejsze, młoda para jest bardzo zadowolona ze zdjęć, które otrzymała.















