Wiadomo jak to w życiu bywa, człowiek jest zabiegany, ma milion spraw na głowie i zwyczajnie nie ma czasu na niektóre rzeczy. A czas, jak wiemy, leci bardzo szybko.
I tak się złożyło, że z Martą i Mateuszem umówiliśmy się na sesję ślubną równo rok po ich ślubie, więc mieli fajny „prezent” z okazji swojej rocznicy. Mogli ponownie poczuć się jak państwo młodzi.
Na zdjęcia umówiliśmy się w Warszawie w dość nietypowym miejscu.
Spotkaliśmy się w okolicach Kopca Powstania Warszawskiego, ponieważ śą tam piękne schody, kamienna ściana i sporo zieleni. I właśnie w tej lokalizacji zrobiliśmy większość zdjęć.
Pracowało nam się świetnie. Trafiliśmy idealną pogodę (zachodzące słońce), w okolicy nie było praktycznie nikogo, więc mieliśmy duże pole do popisu. Czas mijał bardzo szybko i przyjemnie. Powspominaliśmy trochę ślub, wesele i wszystko to, co wydarzyło się rok wcześniej.
W zdjęciach postawiliśmy na naturalność, która podkreślona została promiennym uśmiechem Marty. Wydaje mi się, że ze zdjęć bije pozytywna energia.
Na drugą część sesji ślubnej, gdy zrobiło się ciemno, wybraliśmy się do Centrum Praskiego „Koneser”, żeby zrobić kilka kadrów w bardziej industrialnym otoczeniu.
Praca z Martą i Mateuszem to była dla mnie ogromna przyjemność. Para zakochanych ludzi, którzy z uśmiechem na ustach pozowali do każdego zaproponowanego przeze mnie pomysłu.
Kilka dni wcześniej spotkałem się na sesję ślubną z Pauliną i Tomkiem w urokliwym lesie. Zrobiliśmy zdjęcia z pięknymi widokami. Kto by pomyślał, że kilkadziesiąt kilometrów od Warszawy można znaleźć klify jak nad morzem. Zdjęcia z sesji znajdziecie tutaj: Sesja ślubna. Czas spojrzeć sobie głęboko w oczy.











