Podczas jednego z wrześniowych weekendów 2025 roku miałem dużą przyjemność wykonać sesję narzeczeńską nad polskim morzem.
Sympatycznie było nie tylko ze względu na cudowną parę, z którą przyszło mi pracować, ale również ze względu na piękne widoki! W końcu Morze Bałtyckie jest cudowne.
Pierwsza część sesji odbyła się na molo w Sopocie. Z racji, że spotkaliśmy się dość wcześnie, to nie było zbyt dużo ludzi. Mieliśmy więc możliwość porobić na spokojnie zdjęcia dokładnie takie, o jakich myśleliśmy. Zakochani świetnie radzili sobie przed aparatem. Udało się uchwycić szczere i prawdziwe emocje! W międzyczasie rozmawialiśmy i poznawaliśmy siebie nawzajem. Zawsze powtarzam, że sesja narzeczeńska to świetny moment, żeby przełamać pewną „barierę”. Dzięki temu, w dniu ślubu, fotograf nie jest dla pary już obcą osobą.
Później przeszliśmy do jednej z pobliskich kawiarni, gdzie również powstało kilka klimatycznych ujęć. Znowu mieliśmy szczęście, bo kawiarnia była pusta, więc trochę poeksperymentowaliśmy. Przesiadaliśmy się z krzeseł na fotele i z powrotem. Szukaliśmy tego najlepszego miejsca. Na samym początku powiedziałem Oli i Michałowi, że postaram się wykorzystać światło, które wpadało przez okno. Dodatkowo w lokalu było kilka lampek, które nadały zdjęciom, ciepły, domowy klimat. Po zdjęciach w kawiarni przyszedł czas na pyszną kawę i ciastko – taka mała chwila relaksu i oderwanie się od robienia zdjęć i pozowania.
W lutym miałem przyjemność wykonać sesję narzeczeńską w mroźnej Warszawie.
A ty co wybierasz? zdjęcia w upalne dni nad polskim morzem czy może jednak zimową scenerię ze świątecznymi lampeczkami?











