Co to był za ślub! Co to było za wesele!
To jeden z tych reportaży, o których pamięta się bardzo długo, i do którego z przyjemnością wraca się pamięcią.
Tegoroczny sezon ślubny zacząłem w Suwałkach u Uli i Łukasza.
Jakiś czas temu publikowałem zdjęcia z sesji narzeczeńskiej: Piękne Suwałki i sesja narzeczeńska nad jeziorem.
Na ten ślub jechałem nastawiony bardzo pozytywnie. Znałem osobiście młodą parę i wiedziałem, że są to ludzie bardzo pozytywni, radośni i wyluzowani – i tacy też byli w tym wyjątkowym dla siebie dniu.
Już podczas przygotowań miałem okazję poczuć się jak członek rodziny. W sumie to miłe, gdy człowiek nie jest traktowany jak pracownik, który ma zrobić robotę i jechać do domu.
Przygotowania odbywały się w dość szerokim gronie, co dla mnie osobiście zawsze jest na plus. Więcej osób, to więcej przeróżnych sytuacji, a dużo sytuacji, to i dużo fajnych zdjęć!
Świątynia, w której odbywał się ślub, znajdowała się dosłownie trzy minuty od domu panny młodej. Pięknej i uroczystej liturgii przewodniczyli księża bliscy sercu pary młodej (wujek panny młodej i kolega z dzieciństwa pana młodego).
Później przyszedł czas na wesele… cóż to była za impreza! Wesele odbywało się w przepięknej stodole w Folwarku Hutta.
Świetnie prowadzona impreza przez dj-a, chętnie bawiący się goście, ale przede wszystkim szczęśliwa młoda para! Pomiędzy tańcami i zabawą udało nam się razem z Ulą, Łukaszem i grupą przyjaciół, wyskoczyć na szybkie zdjęcia z kolorowymi dymami (było bardzo wesoło).
Jestem bardzo zadowolony ze zdjęć, które udało mi się zrobić w tym dniu. Muszę przyznać, że wszystko było po prostu idealne. Nawet światło na sali udało mi się zaaranżować dokładnie w taki sposób, jak to sobie zaplanowałem i wymarzyłem.
Ula i Łukasz przez cały dzień byli niesamowicie radośni i zrelaksowani, co przełożyło się na przepiękne zdjęcia! Praca z takimi ludźmi to czysta przyjemność! Aż chce się być na takich uroczystościach.









